Graj muzykę prosto z serca

Graj muzykę prosto z serca, pisz teksty, które mówią o problemach globalnych. Nie skupiaj się na sobie i na swojej rodzinie – wszyscy mają to w głębokim poważaniu. To nie tylko prosty przepis na sukces, ale też trend, który opisuje lata 70-80 w muzyce światowej. W czasie kiedy wytwórnie płytowe angażowały muzyków a nie prowadziły ich od punktu do punktu tak jak to ma miejsce teraz ten trend wydobywał z otoczenia wielu wybitnych muzyków. Wybitnych ? Nie chodzi bynajmniej o warsztat – chociaż zwykle nie był najgorszy – chodzi bardziej o to, że muzycy i muzyka byłą autentyczna. Artyści byli pełni osobowości. Czasem mieli hopla, albo świra.. można to nazwać jeszcze w inny sposób, ale przy tym szaleństwie zostawali sobą i tworzyli z głębi serca. Byli przy tym na tyle inteligentni, że poruszali tematykę tego co faktycznie ich poruszało. Piosenki mówiły o tym co dla nich najważniejsze – i mimo, że czasami były proste w słowach np pretty woman – faktycznie piosenka była napisana o żonie autora – to zwyczajnie przemawiały do ludzi bo były śpiewane językiem odbiorców i każdy z nich mógł utożsamić bohatera piosenki.. chociażby ze swoją dziewczyną lub żoną. Muzyka tamtych lat była przesiąknięta inspiracjami i nieograniczona poprzez reguły, które teraz dotyczą artystów. Wydaje się, że tamta muzyka była po prostu wolna. Szał opentał świat już za sprawą Elvisa i jego niemoralnych ruchów kolanami. Ach – cóż to był za widok. Starsze panie zasłaniały oczy swoim córkom … a te nie mogły oprzeć się pokusie króla. Później The Beatles – czterech młodzieńców, których zakrzykiwano podczas koncertów – co najlepiej widać na filmie HELP. Sam Paul McCartney w wywiadach mówił, że nie zważał na to co śpiewa bo i tak wszystko zagłuszały krzyki fanek. Czemu tak krzyczały ? Bo nie tylko podobał się Paul, podobała się osobowość każdego z członków zespołu. Po latach sztucznie powrócono do formuły czterech facetów z osobowością. Dodali jednego i w latach 90 powstały boysbandy… sztucznie, bo marketingowa maszyna kreowała osobowość a nie promowała już istniejącą. Kiedyś grał każdy – jak byście zobaczyli „mordy” z tamtych lat to zdziwilibyście się, żę jak to artysta mógł tak wyglądać i tak się ubierać… jakiś gościu w sweterku lata po scenie, śmieszne podskoki ale muzyka z tego wychodziła nieziemska. Teraz ważna jest otoczka, kasa która idzie za artystą – sponsorzy. Kiedyś w magazynie TOP GEAR jeden z brytyjskich jurorów ichniejszego Mam Talent stwierdził, że to co słucha w domu jest zupełnie inne od tego co promuje w programie, że teraz takie są reguły gry i trzeba się dostosować. Pewnie nie tylko mi, ale wielu widzom szczęka opadła przynajmniej do wysokości kolan. Niektórym odbiła się pewnie od podłogi. Co to ma w ogóle być, gdzie to co kochamy czyli wcześniej już wspomniana wolność w muzyce. Niekiedy znajomi dziwią się – włączają radio i ciągle te same oklepane piosenki z tamtych lat, ale co się dziwić kiedy nawet młodzież sięga po muzykę z tamtych czasów. Może to już czas przestać produkować muzykę a znów zacząć ją tworzyć.

JESTEM NA TAK!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *