Byłem na szczepieniu…

Właśnie wróciłem ze szczepienia przeciw COVID 19. Teraz dokładnie mogę powiedzieć jak to wygląda i jakie są odczucia.. moje 🙂 Wy możecie oczywiście mieć inne. Na początku dodam, że byłem w innym mieście niż Gliwice, w mieście, którego praktycznie nie znam. W mieście, w którym się zgubiłem… ale to już inna historia 🙂

co trzeba przygotować

Żeby zostać dopuszczonym do szczepienia trzeba się zarejestrować. Możecie to zrobić przez internet, za pomocą internetowego konta pacjenta https://pacjent.gov.pl/ lub telefonicznie. Niektórzy (np. służby) mają to inaczej rozwiązane. Wyszukiwarka pokazuje, w którym miejscu mają poszukiwaną przez Ciebie szczepionkę. Jeśli interesuje Cię tylko Pfizizer, wystarczy wybrać tą markę, wpisać miejscowość, a następnie znaleźć dostępne miejsca i godziny, które są dostępne. Terminy ustalane są miesiąc do przodu… czasem więcej. Gdy już nadejdzie czas szczepienia, trzeba wziąć ze sobą dowód osobisty. Na miejscu kierowani jesteśmy najpierw do rejestracji, a później na pierwsze badania (ciśnieine). Zarówno w rejestracji. jak i przy badaniu ciśnienia wypełniamy aktualne druki. Chciałem być przebiegły pobrałem takie drugi ze stron rządowych, ale okazało się, że nie miałem aktualnej wersji i musiałem wszystko wypełnić od nowa. Przy okazji dowiedziałem się, że na stronach www nie ma aktualnych wersji (jeszcze)

Po wypisaniu formularzy, i zbadaniu ciśnienia (trochę się zestresowałem i moje ciśnienie poszybowało nieco w górę, ale jako, że zawsze mam bardzo niskie to teraz było idealnie w normie) kierowani jesteśmy do lekarza. Tutaj wywiad, badanie i po pozytywnym rozpatrzeniu, poszedłem na sczepienie. Usiadłem na wygodny fotel, podwinąłem rękaw i… pani powiedziała, że to koniec. Gdy rozluźniłem mięśnie, nic nie poczułem.. zupełnie. No może przyklejenie plasterka poczułem:) Później jakieś 15 minut zostajemy w poczekalni i wszyscy na nas patrzą, czy aby czujemy się na pewno dobrze. Jeśli jest ok… wracamy do domu

No i jestem w domu i powiem szczerze, że zaczynam mieć opisywane skutki uboczne. Lekkie osłabienie: czuć, że coś się zaczęło dziać. Jest reakcja. Zobaczymy co będzie dalej…

Aktualizacja: godzina 22:09

Ścięło mnie. Musiałem się położyć. Ok 1,5 snu i dochodzenia do siebie dały efekt. Znów jest moc, ale czuję, że jest lekko podwyższona temperatura.. tzn była. Teraz już jest ok. Wraca siła, wraca moc. Jest coraz lepiej. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie ma dramatu :)) ale ten jeden dzień odpoczynku warto sobie zrobić na pełne dojście do siebie. Zobaczymy co będzie jutro – jestem jednak dobrej myśli.