Jeszcze będzie pięknie

No to zasadniczo mamy koniec tego roku, który miał być przełomowy. Przełomowy w gospodarce w relacjach, w kreowaniu globalnego świata, który staje się jedną ekonomicznie związaną wioską. Nie był.

Gdy zbliżał się Sylwester 2019 zawiał halny, zabijając kilka osób w Zakopanym. Sylwestrowa scena TVP omal się nie zawaliła, dalej było tylko gorzej. Relacje telewizyjne z Chin. Myśleliśmy sobie – dobrze, że to tak daleko. Jak bardzo myliliśmy się. Globalizacja pokazała, że nie tylko transport produktów jest teraz szybki, ale także wirusy. Chwilę później dotarło do nas, że wirus pojawił się za naszymi granicami. Później wszystko przyśpieszyło – media opisywały wielką imprezę w Austrii, po której wszyscy rozjechali się do domów, zakażając osoby w kolejnych krajach Europy. Brak wiedzy, brak testów, pewna niepewność i nagle pacjent 0. Wszyscy w marcu krzyczeli, że jak on mógł nam to zrobić, jednak statystyki i środowiska medyczne zauważyły, że podawane jako oficjale symptomy COVID 19 występowały u pacjentów już na przełomie roku. Śmiertelność też znacznie była już wtedy podwyższona. Więcej wykonywanych testów pokazało, że nie jesteśmy zieloną wyspą. Jesteśmy w kropce. Wtedy nastąpiło zamknięcie ludzi i gospodarki. 2 tygodnie szoku i niedowierzania. Przez ostatnie lata przyzwyczailiśmy się do wolności. W jednym momencie została nam ona zabrana. Zabrana przez jakieś ustrojstwo, którego nawet nie widać. Brawa dla służby zdrowia, akcje wsparcia. Praca na oddziałach 24 godziny na dobę, bez możliwości powrotu do domu. Zamknięte domy opieki społecznej i heroiczna postawa wolontariuszy, którzy ryzykowali życie by pomóc osobom starszym.

Wakacyjna odwilż. Wielu stwierdziło, że to zwykła ściema i nikt nie będzie się przejmował COVID19. Już wtedy wielu bało się nieodpowiedzialnej postawy wczasowiczów. Chwila zapomnienia, imprezowania, wyluzowania spowodowała 2 falę, która zasadniczo trwa do dziś. Choć zaczyna się szczepienie to nikt nie ma pewności czy będzie to wszystko tak skuteczne jak jest zapowiadane. Siedzimy przed telewizorem i szukamy tych pozytywnych informacji, które pozwolą ucieszyć się… chociaż na chwilę.

Dziś Sylwester, za chwilę Nowy rok i kolejny konkurs Turnieju Czterech Skoczni. Zamknięci w czterech ścianach swojego domu stajemy się coraz bardziej silni. Planujemy czas po koronie. Czekamy na to, jak na koniec wojny, w której każdego dnia jesteśmy zagrożeni i nigdy nie wiemy kiedy dostaniemy covidową kulę prosto w płuco.

Czekamy na moment, kiedy będziemy mogli odrzucić COVIDOWY głaz, który przytłacza nas i to co robimy. Zbieramy siły, opracowujemy plany, marzymy.
Jeszcze mała chwila, momencik i wygramy to wszystko. Znów będziemy mogli bez problemu przytulić bliskich mieszkających za granicą. Zagramy w warcaby, pośmiejemy się i napijemy się pysznej herbaty na szczycie góry. Znów będziemy mogli zjechać na nartach, poślizgać się na sankach, znów przyśpieszymy, weźmiemy się za ręce i poczujemy prawdziwą wolność i piękno tego świata. Tego Wam wszystkim życzymy w tym nadchodzącym roku 2021 a poprzedni… niech spada 🙂

Foto: Matt Popovich z serwisu Unsplash